„Tato, nie pij z tego kubka, macocha włożyła do niego coś białego.”

Cristina znów weszła do pokoju z kolejnym talerzem pełnym ciastek.

Uśmiechała się wymuszonym uśmiechem, ale jej oczy zdradzały irytację.

„Przepraszam za te ciastka, kochanie,” powiedział Sergiu niewinnym tonem.

„Jestem jeszcze trochę zamroczony po lekach.”

„Nie martw się,” odpowiedziała i postawiła nowy talerz na stoliku nocnym.

„Musisz wypić herbatę, póki jest jeszcze gorąca.

Dodałam też trochę miodu, żebyś znów nabrał sił.”

Sergiu zauważył, jak Anastazja, pół ukryta za drzwiami, z dużymi, zmartwionymi oczami obserwuje całą scenę.

„Dlaczego nie pijesz ze mną?” zapytał, wskazując na kubek, który wymieniła – tak naprawdę był jego, ale teraz stał przed krzesłem Cristiny.

Na twarzy Cristiny przemknęła nuta paniki – tak subtelna, że zauważyć ją można było tylko patrząc uważnie.

„Och, ja… właśnie zrobiłam sobie herbatę w kuchni,” odpowiedziała i wstała.

„Nie szkodzi, przyniosę swoją tutaj.”

„Nie trzeba,” powiedział Sergiu, delikatnie trzymając ją za nadgarstek.

„Weź ten. Jest wystarczająco dużo herbaty dla nas obu.”

Cristina zawahała się, patrząc na kubek, jakby zawierał jadowite węże.

„Nalegam,” powiedział Sergiu, a jego łagodny głos miał teraz stanowczy ton.

Cristina z lekko drżącą ręką wzięła kubek. Najpierw spojrzała na złoty płyn, potem na Sergiu.

„Nie wyglądasz dobrze, kochanie,” zauważył Sergiu.

„Jakbyś zobaczyła ducha.”

„Jestem tylko zmęczona,” mamrotała.

„Ostatnie dni były bardzo stresujące, z twoją chorobą i wszystkim, co się działo.”

„Pij,” nalegał.

„To ci dobrze zrobi.”

Cristina uniosła kubek do ust, ale nie napiła się.

Zamiast tego udawała, że bierze łyk.

„Pyszne,” powiedziała i odstawiła kubek.

„Ale chyba powinnam chwilę zajrzeć do kuchni. Chyba zostawiłam włączoną kuchenkę.”

Sergiu obserwował, jak próbowała podczas rozmowy ponownie zamienić kubki miejscami – w pozornie niewinnym geście, układając na nowo tacę.

„Stop!” krzyknął, łapiąc ją za rękę.

„Myślę, że czas skończyć z tym teatrem, Cristina.”

Jej twarz zrobiła się kredowobiała.

„Co… co masz na myśli?”

„Anastazja,” zawołał Sergiu do córki.

„Chodź tu, kochanie.”

Niechętnie dziewczynka podeszła do łóżka ojca i ujęła jego dłoń.

„Powiedz cioci Cristinie, co widziałaś w kuchni.”

Drżącym głosem Anastazja opowiedziała:

„Widziałam, jak wlała coś białego do twojej herbaty, tato.

Z małej buteleczki, którą ukrywa na górze w szafce, za szklankami.”

Cristina próbowała się zaśmiać, ale dźwięk był piskliwy i sztuczny.

„Co za bzdury! To tylko wyobraźnia dziecka.

Na pewno widziała, jak dodawałam miód albo mleko.”

„To chyba nie masz problemu z wypiciem tej herbaty, prawda?” zapytał Sergiu, przesuwając kubek w jej stronę.

„Ja… nie jestem teraz spragniona.”

„Dziwne. Przecież bardzo zależało ci, żebym pił ją gorącą.”

Sergiu podniósł się z łóżka – wyprostowany bardziej niż przez ostatnie dni.

Wydobrzał dużo szybciej, niż dawał po sobie poznać, bo zauważył coraz dziwniejsze zachowanie żony.

„Wiesz, odkąd wprowadziłaś się do mojego domu, Cristina, czuję się dziwnie.

Niewytłumaczalna słabość, zawroty głowy, bóle brzucha.

Lekarz nic nie znalazł – aż do wczoraj, gdy poprosiłem o test toksykologiczny.”

Oczy Cristiny rozszerzyły się ze strachu.

„W moim organizmie znaleziono ślady arsenu. Małe dawki, podawane ciągle.

Nie wystarczająco dużo, żeby mnie zabić, ale na tyle, by mnie osłabiać i uczynić zależnym od twojej opieki.”

„To absurd!” wybuchła.

„Niesłusznie mnie oskarżasz, tylko na podstawie słów małej dziewczynki, która od pierwszego dnia mnie nienawidzi!”

„Nie opieram się tylko na słowach Anastazji,” odpowiedział spokojnie Sergiu.

„Ale też na policyjnych śledztwach, które wykazały, że twój pierwszy mąż zmarł w podobnych okolicznościach.

I drugi też. Obaj byli zamożni, obaj mieli polisy na życie, a ty byłaś jedyną beneficjentką.”

Nogi Cristiny zdawały się odmawiać posłuszeństwa.

Usiadła na krześle, a jej twarz straciła kolor.

„Znam prawdę, Cristina. Jak podeszłaś do mnie, gdy dowiedziałaś się o spadku, który dostałem w zeszłym roku.

Jak próbowałaś usunąć Anastazję, wysyłając ją coraz dłużej do dziadków.

Jak próbowałaś namówić mnie, bym zmienił testament na twoją korzyść.”

Cristina milczała, jej oczy desperacko szukały wyjścia, oceniały szanse.

„Policja już tu jest,” kontynuował Sergiu.

„Czekali tylko, czy spróbujesz mnie znowu otruć. Co właśnie zrobiłaś.”

Na potwierdzenie słów drzwi pokoju gwałtownie się otworzyły i weszło dwóch policjantów.

„Cristina Munteanu, zostajesz aresztowana za usiłowanie morderstwa,” oznajmił jeden, podchodząc z kajdankami.

Z wściekłym krzykiem Cristina rzuciła kubkiem w Sergiu, ale ten uniknął, a płyn rozprysnął się na ścianę za nim.

Próbowała uciec, ale drugi policjant chwycił ją za ramię i zatrzymał.

Gdy ją wyprowadzano, odwróciła głowę i spojrzała pełnym nienawiści wzrokiem na Anastazję.

„To wszystko twoja wina, głupia dziewczynko!

Gdybyś się nie wtrącała, twój ojciec byłby już martwy, a ja byłabym bogata!”

Sergiu objął Anastazję i ochronił ją przed jadem słów Cristiny.

Po wyjściu policji został sam z córką, trzymał ją mocno przy sobie.

„Tato, tak się bałam,” wyszeptała Anastazja.

„Wiem, skarbie. Byłaś bardzo odważna. Uratowałaś mnie.”

„Dlaczego chciała cię zabić?”

Sergiu westchnął głęboko, szukając słów, by wytłumaczyć siedmioletniej dziewczynce, że na świecie istnieje zło.

„Niektórzy ludzie są ślepi z chciwości, kochanie.

Chcą pieniędzy i władzy za wszelką cenę. Ale nie musisz się bać. Ona już odeszła i nigdy nie wróci.”

Później, tego samego wieczoru, po położeniu Anastazji do łóżka, Sergiu siedział w fotelu w salonie, nadal drżał na myśl, jak blisko był śmierci.

Gdyby jego córka nie była taka uważna, gdyby nie miała odwagi powiedzieć…

Telefon zadzwonił, przerywając myśli.

To był detektyw prowadzący sprawę.

„Panie Popescu, znaleźliśmy dziennik Cristiny w piwnicy pana domu.

Skrupulatnie dokumentowała każdą dawkę arsenu, którą podawała panu przez ostatnie sześć miesięcy.

I co gorsza, szczegółowe plany, jak zamierza się „zająć” panią córką po pańskiej śmierci.”

Przez plecy Sergiu przeszedł zimny dreszcz.

„Dziękuję, detektywie. Co… co się z nią teraz stanie?”

„Z dowodami, które mamy, oraz wznowionymi sprawami jej byłych mężów, spędzi resztę życia w więzieniu.

Już nikomu nigdy nie będzie mogła zrobić krzywdy.”

Po odłożeniu słuchawki Sergiu poszedł do pokoju Anastazji.

Stał w framudze drzwi i patrzył na nią, jak spokojnie śpi, nie wiedząc, jak blisko była okropnego losu.

„Obiecuję ci,” wyszeptał, „że od teraz będę dużo ostrożniejszy, kogo wpuścimy do naszego życia.

Przez jakiś czas będziemy tylko my dwaj, aż moje serce znów nauczy się ufać.”

Pochylił się i delikatnie pocałował ją w czoło, wdzięczny za intuicję i odwagę córki, która uratowała mu życie i pokazała, że czasem najmniejsi członkowie rodziny są najsilniejszymi obrońcami.

Jeśli podobała Ci się ta historia, nie zapomnij podzielić się nią ze znajomymi!

Razem możemy szerzyć emocje i inspirację dalej.